Vital Heynen o przywództwie emocjonalnym – When the light go out

Vital Heynen – belgijski trener siatkówki. W 2018 roku został wybrany najlepszym trenerem Europy. Został również selekcjonerem reprezentacji Polski, z którą wywalczył srebrny medal podczas Pucharu Świata, brązowe medale Ligi Narodów oraz mistrzostwo Europy. W rozmowie z serwisem Youniversity opowiada o pasji do swojej pracy i cechach dobrego lidera.


Jak zapracować sobie na opinię trenera z sercem?

Vital Heynen: Wierzę, że większość ludzi jest dobra, tylko czasami zdarza się, że kiedy stają się liderami, w natłoku pracy i obowiązków, zapominają że nadal trzeba być dobrym człowiekiem. Zawsze stawiam na możliwie najprostsze lekcje, dlatego jeśli chcesz być liderem, traktuj ludzi, z którymi pracujesz, tak, jak traktujesz swoje dzieci lub swoich rodziców. To powinna być podstawa leadershipu. Oczywiście, zdarza się, że zdenerwuję się i nie jestem miły wobec zawodników. Ale kiedy jestem zły, to dlatego, że zależy mi, aby stawali się coraz lepsi, żeby w przyszłości nie popełnili tego samego błędu, który spowodował nasz zgrzyt. Moim zdaniem największym problemem nie jest to, że ludzie popełniają błędy, ale właśnie to, że je powtarzają.


Nie obawiasz się, że empatia lidera może być czasem źle zrozumiana i ktoś może chcieć przekroczyć Twoje granice?

Vital Heynen: To się czasami zdarza, jednak jeśli pomogę 100 osobom, a 10 z nich mnie wykorzysta, to czy powinienem przestać być dobrym dla pozostałych 90? Kiedy tak się dzieje, jestem zawiedziony, ale rozumiem, że nie mogę zadowolić wszystkich. Wiem, że nie wszyscy, ale większość zawodników mnie lubi i to mnie cieszy. Jeśli proporcja byłaby odwrotna, to bym się martwił (śmiech).


Trzeba być miłym, żeby być autorytetem i szanowanym liderem?

Vital Heynen: Nauczyłem się, że w każdej relacji kłótnie są dobre, oczyszczające. Kłócę się z moimi zawodnikami, bo wiem, że to na nas dobrze wpływa. Przydaje się też to, że szybko zapominam (śmiech). Kłócimy się, ale później już nie jestem zły, nadal w niego wierzę i lecimy dalej.

O wiele łatwiej to działa w męskim gronie, z kobietami muszę rozmawiać inaczej. Z chłopakami wystarczy powiedzieć jedno, czasem niecenzuralne słowo, i oni rozumieją, że jestem zły. Jeśli tego samego słowa użyję w rozmowie z kobietami… wiem, że to będzie za dużo. Zwracam się do nich inaczej, nie potrzebuję używać mocnych słów, bo one rozumieją moją intencję bardzo dobrze. Ważne jest, żeby przekaz był precyzyjny, ale bez osądzania czy wchodzenia na prywatne tematy. Przecież prywatnie ta osoba nadal jest cudowna, ale jeśli nie zmieni tego czy owego na treningach, nie będzie mogła grać w mojej drużynie.


Ludzie bardzo się różnią – jak pracować z różnorodnym zespołem?

Vital Heynen: Kiedy przyjechałem do Turcji, dowiedziałem się, że tu 80% ludzi pali papierosy. Ja tego nie cierpię, ale musiałem to zaakceptować i się przystosować. Kiedy mieszkałem w Polsce, wiedziałem że 80% ludzi pije wódkę. Tego również nie pochwalam, ale musiałem przyjąć, że część moich zawodników również to robi. Musiałem zaakceptować ich kulturę, nie chciałem narzucać swojego stylu życia. Nie mogę i nie próbuję zmieniać ludzi, mogę jedynie delikatnie popychać ich w dobrym kierunku. Przestawianie czegoś na siłę z jednej strony na drugą jest trudne, ale jeśli delikatnie przesuwasz, wiesz że w dłuższej perspektywie zrobisz to skutecznie.

Wierzę w siłę małych zmian. Interesuję się też psychologią i lubię poznawać zawodników z mojej drużyny. Zawsze więc zawsze zaczynam od rozmawiania o ich życiu, staram się ich rozumieć, wiedzieć jakie mają doświadczenia życiowe. Dlatego też dla jednych mogę być bardziej restrykcyjny, dla innych mniej. Nie traktuję ich tak samo, ale zawsze sprawiedliwie.


Jak motywować jednostki w grupie, by pracowały na wspólny wynik?

Vital Heynen: Ja nie motywuję ludzi. Uważam że jeśli ktoś czegoś nie chce, to lepiej, żeby tego nie robił. Jeśli zawodnik nie chce trenować, to wyślę go do domu, bo nie mogę zmienić jego podejścia. Tak samo jest w pracy – jeśli nie chcesz jej wykonywać, to znajdź sobie coś, co chcesz robić. Inną kwestią jest to, że ja nie jestem trenerem grupy, tylko trenerem jednostek. Wiem, że kiedy pomagam każdemu zawodnikowi z osobna, to automatycznie cała drużyna będzie lepsza. Mam świadomość, że każdy zawodnik jest inny i zrobię co mogę dla każdego z nich. Jak wspomnieliśmy, nie oznacza to, że zawsze będę dla nich miły (śmiech), ale dam z siebie wszystko.


Czy praca lidera nie jest frustrująca? Bardzo ciężko pracujesz dzisiaj, na efekty, które będą dopiero w przyszłości…

Vital Heynen: Nigdy tak o tym nie myślałem (śmiech). Ja po prostu kocham swoją pracę, cieszę się, kiedy widzę zespół, który staje się coraz lepszy. Wiem, że mogę im pomagać, więc jako trener nigdy nie myślałem, że to jest frustrujące. Jestem niepoprawnym optymistą i zawsze patrzę w przyszłość z nadzieją. Wierzę w dobre rzeczy, a negatywnych myśli może powinienem mieć więcej, ale ich nie mam.


Czym jest sukces lidera – jego umiejętności managerskie czy wynik grupy?

Vital Heynen: Oczyścicie wyniki rządzą światem sportu. Nie byłbym szczęśliwy, jeśli byśmy nie zdobywali dobrych wyników. Ale kiedy widzę na Instagramie, że zawodnicy, których trenowałem i starałam się zbliżyć ich do siebie jako drużynę, nadal trzymają się razem również prywatnie, jeżdżą wspólnie na wakacje, to się uśmiecham. Bo również na to zawsze kładłem duży nacisk. Chcąc stworzyć dobry zespół, zależało mi, żeby również potrafili się ze sobą przyjaźnić.


Czego biznes może uczyć się od sportowców, zawodników lub trenerów?

Vital Heynen: Nie uważam, że biznes może się uczyć od sportu, czy odwrotnie. Myślę że możemy uczyć się od siebie wzajemnie. Na pewno ważną lekcją jest to, że największą gwiazdą sportu zostaje osoba, która ma pasję do tego, co robi. Życie jest zbyt krótkie, żeby chodzić do pracy, której nie chcesz wykonywać. Jeśli jej nie lubisz – przemyśl to. Mam 53 lata i jak dotąd moje życie jest wspaniałe, niczego nie chciałabym w nim zmieniać. Codziennie kładę się spać z myślą, że moje życie jest super i każdego dnia mogę robić coś dobrego dla innych.


Tęsknisz za Polską i naszymi siatkarzami?

Vital Heynen: Mój pobyt w Polsce to był wyjątkowy czas w moim życiu. Przyznaję, że nadal wspominam cudownych polskich kibiców, są najlepsi! A bycie trenerem narodowej drużyny siatkarskiej w Polsce to najlepsza praca na świecie! Miałem ją przez 4 lata, a teraz idę dalej. Lubię iść do przodu. Obecnie związany jestem z Turcją, zmieniłam kraj, zmieniłem zawodników na zawodniczki, odkrywam nowe – uwielbiam to.


28 listopada w Warszawie wygłosiłeś power speech podczas konferencji Human Focused Learning. O czym było Twoje wystąpienie?

Vital Heynen: W ciągu ostatniego roku nauczyłem się chyba więcej niż w ciągu całego życia. Dowiedziałam się sporo o równości, o różnych punktach widzenia, innej perspektywie patrzenia na świat. Myślę, że stałem się mądrzejszy i tą wiedzą chciałem się podzielić na konferencji. Nie mówię o liczbach, tylko o tym co mam w sercu, o tym co możemy zrobić, by być troszeczkę lepszymi dla naszego świata, w naszym życiu.

Czy ten artykuł był przydatny? Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *