Jak pobudzać swoją kreatywność? Wywiad z dr Joanną Heidtman

dr Joanna Heidtman – psycholog i socjolog, trener biznesu, doradca, coach. W rozmowie z serwisem Youniversity obrazowo prezentuje metody pobudzania i rozwijania kreatywności oraz nieszablonowego rozwiązywania problemów. Przekonuje, że myślenie kreatywne jest naturalne dla każdego i zachęca do twórczej odwagi. Jak pobudzać swoją kreatywność?


Dzięki kreatywności świat staje się piękniejszy, bardziej kolorowy czy wręcz przeciwnie – zagmatwany i chaotyczny? 

Joanna Heidtman: Świat jest już wystarczająco zagmatwany i chaotyczny, dlatego właśnie potrzebujemy w życiu kreatywności. Twórcze myślenie i zdolność do tworzenia kreatywnych rozwiązań wymaga wyższej niż przeciętna tolerancji niepewności. Ci z nas, którzy chcą szybkich rozwiązań i prostych odpowiedzi, mają małą szansę na to, by wymyślić coś naprawdę kreatywnego. 


Pani uważa się za osobę kreatywną? 

Joanna Heidtman: Umiarkowanie – to znaczy pewne rysy osobowości ułatwiają mi na przykład syntetyzowanie wiedzy, a niechęć do rutyny powoduje, że tę samą rzecz będę robić za każdym razem w nieco inny sposób. Jednak bywa to także zmorą, ponieważ kiedy mogę coś odtworzyć i zrobić szybciej z równie zadowalającym efektem, wybieram bardziej kreatywną opcję. Niestety, powtarzalność mnie nuży i zmniejsza moją motywację do działania. 


Jaki ma Pani sposób na to znużenie pracą, kiedy się pojawia? 

Joanna Heidtman: Na co dzień wykorzystuję różne techniki i sposoby twórczego myślenia oraz rozwiązywania problemów. Inkubacja, wizualizacja, praca z analogią, czy sieci skojarzeń to moje narzędzia wspierające pracę. Nie mam w biurze białej tablicy, ale na szczęście przyjaciele z bardzo kreatywnego Experience Corner zapoznali mnie z foliami elektrostatycznymi. Rzucam je na ścianę i od razu zaczynam rysować mapy myśli, gwiazdy skojarzeń lub listę pomysłów z burzy pytań. W ten sposób jestem ciągle w pewnego rodzaju pobudzeniu twórczym. 

Każdego dnia równie często korzystam z komputera, jak i z notatnika A4. Chociaż jest ciężki, noszę go przy sobie, ponieważ pozwala mi uruchomić prawą półkulę mózgu i znajdować ciekawsze skojarzenia i rozwiązania. Zawsze też noszę przy sobie cztery wieczne pióra, każdym z innym kolorem atramentu. Moje notatki mają zatem nie tylko różne oznaczenia, obrazki i legendy, ale także różne barwy. 


Kreatywność nadal jeszcze często kojarzy się z czymś bardzo wyjątkowym, do czego dostęp mają jedynie wybrane osoby, a Pani właśnie pokazała, że jest to na wyciągnięcie ręki, i to dosłownie. 

Joanna Heidtman: Takie podejście już na szczęście odchodzi do przeszłości, tym bardziej, że w świetle badań nad myśleniem kreatywnym – ma niewiele wspólnego z prawdą. Myślenie kreatywne jest jednym ze sposobów myślenia, które przecież charakteryzuje nas wszystkich. 

Twórcze myślenie można „mierzyć”: 

  • płynnością (czyli np. jak dużo nowych pomysłów jesteś w stanie stworzyć w określonym czasie);
  • giętkością (jak różnorodne one będą);
  • oryginalnością tworzonych pomysłów (czyli jak nowe one są). 

Małe dzieci w takich badaniach osiągają poziom geniuszy kreatywności. 


Dlaczego z wiekiem tracimy tę dziecięcą naturalną zdolność kreatywnej twórczości?

Joanna Heidtman: Sir Ken Robinson w swoim wykładzie nt.: „Jak edukacja zabija kreatywność” wiąże ze sobą czas formalnej edukacji z okresem zjazdu krzywej kreatywnego myślenia. Wniosek jest zatem taki, że każdy ma zdolność do bycia twórczym, ale problem z kreatywnością polega na tym, że stosunkowo łatwo ją wygasić lub zablokować. Dlatego później, kiedy znowu jest ona pożądana i potrzebna w naszej pracy i życiu, musimy chodzić na treningi kreatywności (śmiech). 


W swojej rozwojowej serii „Kreatywność w praktyce”, dostępnej w serwisie Youniversity, powiedziała Pani, że kreatywność to umiejętność dostrzegania czegoś nowego w tym, co inni uważają za oczywiste i stałe – jak to rozumieć?

Joanna Heidtman: Dokładnie rzecz biorąc, powiedział tak Tony Proctor, autor książki o kreatywnym rozwiązywaniu problemów dla menedżerów. Chodziło o to, byśmy porzucili ideę twórczego tworzenia jako wymyślania czegoś z niczego. Przecież nawet najbardziej przełomowe wynalazki i innowacje powstawały dzięki wkładowi z tego, co ich twórcy zauważali w istniejącej wiedzy, rozwiązaniach, w otaczającym ich świecie. 


Jak sprawdzić swoją zdolność do kreatywnego myślenia?

Joanna Heidtman: Wystarczy spojrzeć jak radzisz sobie w sytuacji, kiedy nie masz wszystkich gotowych zasobów, a musisz osiągnąć rezultat lub rozwiązać problem. Sam wynik nie jest tak ważny, jak właśnie nastawienie: czy poddajesz się i czekasz, aż okoliczności, narzędzia zasoby będą takie jak do tej pory, kiedy zapewniały rezultat, czy… zaczniesz główkować. To drugie moim zdaniem jest pewnym predyktorem kreatywności. Sama niedawno znalazłam się w sytuacji, kiedy jadąc rowerem bez koszyka i bagażnika, nie mając przy sobie żadnego plecaka czy siatki, trzymając obie ręce na kierownicy, musiałam dowieźć zakupy do domu. Robiąc węzły z kaptura i rękawów, stworzyłam z kurtki bardzo zgrabną torbę narzucaną na ramię (śmiech). 


Po czym jesteśmy w stanie rozpoznać osobę kreatywną? 

Joanna Heidtman: Nawet osoby introwertyczne, czy analityczne potrafią być niezwykle twórcze, a to dzięki swojej wnikliwości, tolerancji niepewności, wytrwałości czy mniejszemu konformizmowi. To wszystko cechy lub sposoby funkcjonowania, które będą niezbędne, by być prawdziwie twórczym. Ale oczywiście nie tylko. Przykładowo Francis Crick, który był jednym z odkrywców struktury DNA, był znany z tego, że prócz wiedzy, sprawnie korzystał z intuicji, eksplorował wiele wątków, uwielbiał mówić o nich w nieformalnych rozmowach niemal wszystkim, którzy chcieli słuchać.

Natomiast James Watson, drugi odkrywca „podwójnej helisy” był bardziej poukładany i introwertyczny. Zmusił stale pracujący nad czymś umysł kolegi do skupienia się na jednym obszarze, w którym w końcu dokonali przełomu na miarę Nagrody Nobla. Co ciekawe, ta historia ma jeszcze w tle jedną osobę – Rosalind Franklin, niestety zapomnianą przy hołdach dla odkrywców. Była perfekcjonistką, niezwykle wytrwałą pragmatyczką, pozbawioną zdawałoby się poczucia humoru, ale to właśnie wyniki prowadzonych przez nią badań doprowadziły Cricka i Watsona do ich odkrycia. 


Na webinarze zorganizowanym przez serwis Youniversity, uczestnicy pytali o wspomnianą intuicję – czy warto kierować się nią w biznesie i życiu prywatnym? 

Joanna Heidtman: Tak, jest to tak samo uprawniony sposób poznawania rzeczywistości jak i empiryczne jej badanie. Jeśli przyjąć, że intuicja jest rodzajem myślenia nieuświadomionego, to będzie jeszcze bardzo przydatna w postaci mechanizmu inkubacji. Niemal wszyscy znamy ten moment, kiedy nie mogąc sobie poradzić z „rozkminieniem” jakiegoś problemu, w końcu sfrustrowani zostawiamy go i idziemy na spacer, pobiegać, poćwiczyć lub kładziemy się spać.

Jakże jesteśmy zdziwieni, kiedy za kilka dni, a może nawet po paru godzinach, rozwiązanie nagle przychodzi nam do głowy pod prysznicem lub tuż po obudzeniu. Tak właśnie działa inkubacja – problem jest opracowywany na poziomie nieświadomym, by później, zazwyczaj w chwili relaksu, kiedy w mózgu pojawiają się fale alfa, gotowe rozwiązanie przebijają się do świadomości. 


Archimedes wykrzyknął swoje „eureka” właśnie podczas kąpieli!

Joanna Heidtman: Oczywiście niewiele by z tego było, gdyby przedtem nie pracował długo i świadomie nad problemem zadanym mu przez króla. Jego nieświadomość miała duży wsad, który mogła obrabiać w trakcie inkubacji. Kąpiel, jakkolwiek anegdotyczna, pozwoliła po okresie inkubowania problemu udrożnić drogę z nieświadomości do świadomości, ale też skojarzyć wskazówkę jaką był podnoszący się poziom wody w wannie w miarę zanurzania się matematyka w wannie z problemem, nad którym pracował. Żadne cuda, po prostu intuicja. 


Może zatem warto wprowadzić do firm czas na drzemki regeneracyjne lub… kąpiele, które wpłyną na rozwój kreatywnego myślenia pracowników? 

Joanna Heidtman: W wielu organizacjach zaciemnione i wyciszone miejsca pojawiają się właśnie w tym celu. Osobiście nie wyobrażam sobie znalezienia kreatywnego rozwiązania jakiegoś problemu bez zamknięcia oczu. Dlatego zanim stanę do pracy przed ścianą, o której wspominałam na początku, często medytuję w wygodnym fotelu w stanie półdrzemki. Z tego też względu zawsze warto mieć przy sobie notes lub urządzenie rejestrujące notatki głosowe, by móc zapisywać to, co przyszło do głowy. 


Na czym się skupić, aby sprawnie przeprowadzić zespół przez proces kreatywnego rozwiązywania problemów? 

Joanna Heidtman: Ważne, żeby mieć wiedzę o samym procesie, a także znać techniki, które kreatywność będą stymulowały. Nieraz zdarzało mi się facylitować grupy twórczego rozwiązywania problemów, które zdecydowanie były kreatywniejsze ode mnie (śmiech). Jednak bez mojej wiedzy i moderacji, jedynym co by się wydarzyło, byłyby „spory, chaos i nieefektywność” – parafrazując P. Druckera. 

Wiedziałam, że na przykład należy dobrać różnorodnych uczestników, ale jednocześnie zapewnić techniki i reguły słuchania, zatrzymywania pomysłów, odroczenia oceny, strategii zarodka, kiedy rozwijamy pomysł koleżanki czy kolegi, itp. W kreatywności wielkie znaczenie ma łączenie przeciwieństw. Osoby, które są introwertyczne i ekstrawertyczne zarazem, potrafią wykorzystywać bardziej słowno-logiczną lewą półkulę mózgu i tę bardziej całościowo-obrazową prawą, mogą przyjąć feedback zarówno pozytywny, jak i negatywny, jednocześnie nie będąc zależnym od akceptacji i lubienia innych. 


Co jest ważniejsze: szybkie dostrzeganie problemów do rozwiązania czy generowanie szybkich rozwiązań? 

Joanna Heidtman: Zdecydowanie ważniejsze jest dostrzeganie problemów. Osoba o wysokiej kreatywności właściwie automatycznie ma przez większość czasu włączony tryb pytający: „Dlaczego?”, „Dlaczego nie?” i „Co by było, gdyby…?”. Można powiedzieć, że szuka dziury w całym, ale to właśnie postawa „A może by tak…”, prowadzi do kreatywnych rozwiązań. W przeciwnym razie króluje słynne „if it isn’t broken, don’t fix it” (jeśli się nie zepsuło, nie naprawiaj). Oczywiście w kryzysie, kiedy coś już się zepsuło, możemy „odpalić” kreatywność tylko dlatego, że przestajemy się ograniczać konwenansami, konwencjami i konformizmem, ale prawda jest taka, że to nie potrzeba, ale ciekawość jest matką wynalazków. 


W swojej książce „Sensotworczość”, wraz z Piotrem Piaseckim mówi Pani o pracownikach wiedzy. Czym się charakteryzują i jaka jest ich rola we współczesnych firmach?

Joanna Heidtman: To wszyscy pracownicy, którzy dzięki myśleniu wytwarzają wartości dla organizacji, klientów czy społeczeństwa. Nawet nie dzięki samej wiedzy, a umiejętności jej analizowania i syntetyzowania, łączenia elementów różnych dziedzin. 

Jak pobudzać swoją kreatywność? Wywiad z dr Joanną Heidtman
Książka Sensotwórczość, dr Joanna Heidtman & Piotr Piasecki

Zapraszam serdecznie do obejrzenia serii „Kreatywność w praktyce”, dostępnej w rozwojowym serwisie Youniversity.Be, gdzie w krótkich, esencjonalnych odcinkach można znaleźć więcej wskazówek i inspiracji do tworzenia kreatywnych organizacji. 

Czy ten artykuł był przydatny? Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *